na_polnoc

Jak najdalej na północ

Wakacje to czas podróży, nie tylko tych motocyklowych ale również rodzinnych. Większość z nas w ostatnim czasie była na takich właśnie wyjazdach, dlatego dopiero końcówka wakacji pozwoliła na wypad w większej grupie, co nie znaczy, że wcześniej wyjazdów nie mieliśmy.

Ostatnia przygoda poniosła nas w województwo pomorskie, a dokładniej okolice Rozewia. Cała trasa wyniosła blisko 400 km. Zaplanowaliśmy kilka punków zaczepnych, a odnośnie kilku innych podjęliśmy decyzję zobaczenia spontanicznie. Ale po kolei.
Ze względu na sporą grupę motocykli, start zaplanowaliśmy na 8 rano. Niedzielny poranek był dość rześki. Jako pierwszy punkt obraliśmy Groty Machowskie. Niewielki punkt do zwiedzania, ale bardzo fajny i wart zobaczenia. Tym bardziej, że znajdował się on na trasie naszego przejazdu. Kolejnym etapem naszego wypadu był Lisi Jar. Jedno z najfajniejszych zejść na plaże na wybrzeżu Bałtyku, które prowadzi przez wąwóz. Po dotarciu do plaży, linią brzegową udaliśmy się w kierunku latarni morskiej. Niewiele brakło, a stalibyśmy się szczęśliwymi opiekunami 2 letniego malucha, który próbując uciec rodzicom, dzielnie podążał miedzy nami po lesie. Niestety, po dotarciu do latarni okazało się, że jedynie jej najniższa część dostępna jest do zwiedzania. Jednak wcale nas to nie zniechęciło do dalszego zwiedzania, gdyż zaledwie 2km dalej był nasz kolejny punkt – Najdalej wysunięty punkt w Polsce na północ „Gwiazda Północy”. Widok z klifu na ściśniętych turystów na plaży jak sardynki w puszcze – bezcenny. Nie brakowało oczywiście nieśmiertelnych parawanów… Dalsza podróż była już zupełnie spontaniczna. Zaczęliśmy wyszukiwać kolejne przystanki, do których prowadziły nas całkiem fajne wąskie drogi. Największa w Polsce elektrownia wodna w Żarnowcu, została przez nas objechana dookoła. A kulminacją było Kaszubskie Oko, które okazało się fantastycznym i bardzo relaksacyjnym miejscem, z fenomenalnym widokiem na elektrownię.

Bez pośpiechu i w cudownych nastrojach, późnym popołudniem zameldowaliśmy się w Koszalinie. Nie zabrakło śmiesznych komentarzy, dowcipów, żartów i uśmiechu, ale najlepszym w tym wszystkim był czas spędzony razem w takim gronie.

Leave a Reply